niedziela, 10 marca 2019

Dziki Gon

I
Trzydzieści czarodziejek. Stały na arenie, gotowe, by walczyć o swoją siedzibę. Z nimi byli asasyni. Czterdziestu mężczyzn, gotowych, by pomóc czarodziejkom w bitwie. Patrzyli, jak zbliżają się żołnierze. Chorągwie powiewały na wietrze, gdy konie podnosiły piach, który wirował, tworząc wielkie kłęby. Czarodziejki wciąż stały; dumne, poważne, z odwagą w oczach i malującą się na ich licach. Wszyscy byli gotowi, by uderzyć; zarówno jedna, jak i druga strona. Uniósł się dźwięk wybuchów i ostrzałów. A potem wrzask Najwyższej Radnej. Uniosły się dłonie czarodziejek. Zaiskrzyła się magia, błysnęły ukryte ostrza, muszkiety skierowały się na atakujących, zadzwoniły ostrza szabli. Walka się zaczęła.

środa, 6 marca 2019

Coś więcej, coś mniej

I
Weszła do Café-Théâtre, ziewając głośno i rozciągając swoje ciało. Łapczywy wzrok mężczyzn zwrócił się na rudowłosą czarodziejkę, której fale powstałe z warkocza opadały na jej ramiona i ukrywały jej okrągłość twarzy. Ubrana w białą koszulę, turkusowy kaftan ze złotymi zdobieniami, parę skórzanych, przylegających do jej nóg spodni i muszkieterki na obcasie, podeszła do Loriana. Wyglądała na niewyspaną, mimo że starała się to zakryć magią i odrobiną makijażu. Dobrze wiedział, jak wyglądała, gdy była niewypoczęta; w końcu spędził z nią w lochu kilka miesięcy.